Książka o książce - "Książka, której nie ma", Santiago Pajares

30 sierpnia

Są powieści wielkie - takie, które pamięta się przez całe życie i wraca do nich regularnie. Są książki dobre, po prostu do czytania, o których zapomina się po jakimś czasie. Są, rzecz jasna, kiepskie książki. I są wreszcie takie, w których na pozór nie ma niczego nadzwyczajnego, a które mimo to zostają w pamięci na długo, wspominane z sentymentem i rozczuleniem, i do nich właśnie należy "Książka, której nie ma".

W życiu Davida Peralto wszystko jest na swoim miejscu - praca w wydawnictwie Khoan, żona, mieszkanie w Madrycie,,, Do czasu, gdy szef wydawnictwa daje mu nietypowe zadanie - David ma jechać do maleńkiej wioski w Pirenejach i odnaleźć Thomasa Mauda, autora, na którego "Spirali" oparty jest sukces wydawnictwa. Do tej pory na adres wydawnictwa co dwa lata nadsyłano kolejne tomy, minęło już jednak sporo czasu, a enigmatyczny pisarz milczy. Czy Davidowi uda się go odnaleźć? I co do tego wszystkiego ma narkoman Fran i siostrzenica sekretarki wydawnictwa? Tego wszystkiego dowiecie się podczas lektury.

Brzmi to jak początek trzymającego w napięciu kryminału pełnego tajemnic, tymczasem nie do końca o to w powieści Pajaresa chodzi. Owszem, poszukiwanie Thomasa Mauda jest w niej ważne, ale na pierwszy plan wysuwa się Bregados, owa wioska w Pirenejach do której wyruszamy wraz z głównym bohaterem. Poznajemy mieszkańców malowniczej miejscowości, ich zwyczaje, zalety, wady i problemy. Przy okazji autor porusza parę ważnych kwestii - pisze o samotnym macierzyństwie, o chorobie i śmierci ale wszystko to w sposób nienachalny, ciepły i prosty.

Drugim, choć nie mniej ważnym wątkiem pojawiającym się w powieści jest historia pojedynczego egzemplarza "Spirali" przechodzącego przez ręce różnych osób. Wyimaginowana powieść Thomasa Mauda przedstawiona jest tu nie tylko jako wielkie dzieło i światowy bestseller, ale jest także katalizatorem nietypowych wydarzeń - pomaga pewnemu narkomanowi wyjść z nałogu, studentce - odzyskać pewność siebie, staje się zalążkiem wielkiej miłości... I ponownie autor nie ucieka się przy tym do moralizowania, nie zalatuje Paulem Coehlo, można więc czytać bez zgrzytania zębami.

Książka o książce to stary i wypróbowany wielokrotnie (choćby w "Cieniu wiatru" Carlosa Ruiza Zafóna czy w "Nie kończącej się historii" Michaela Ende) pomysł, który mimo tego wciąż urzeka i fascynuje wszystkie mole książkowe. "Książka, której nie ma" nie pretenduje do miana wielkiego, oryginalnego dzieła, nie jest także - przynajmniej dla mnie - powieścią odmieniającą całe życie. Choć chwilami nieco przewidywalna, jest jednak ciepła, nastrojowa i po prostu przyjemnie się ją czyta. Warta ostatnich paru dni wakacji.

Spodoba Ci się też:

0 komentarze

Popularności