Jak się robi kulturę dla wszystkich? - "Mainstream" Frédérica Martela

26 stycznia

O zjawisku kultury masowej można opowiadać siedząc w fotelu
z (o ironio!) kubełkiem popcornu w ręce i popijając colą. Znacznie jednak lepiej – jak to zrobił właśnie Frédéric Martel - pokazać to zjawisko z pierwszej ręki, będąc tam, gdzie ono. Czyli… Wszędzie.


Abecadło mainstreamu

Europejskie filmy ogląda (z nielicznymi wyjątkami) Europa. Azjatyckie filmy ogląda Azja. Ale jak to się stało, że wszyscy oglądamy filmy amerykańskie, że blockbustery wyprodukowane w hollywoodzkich studiach trafiają na ekrany prawie wszędzie równolegle i wszędzie wywołują duże poruszenie? Jak się robi bestsellery? To właśnie na odpowiedzi na te pytania skupia się Martel, zabierając czytelnika w podróż po największych centrów kulturotwórczych świata - od Hollywood czy Bollywood począwszy, a na studiach Al Dżaziry (najbardziej popularnej stacji telewizyjnej na Bliskim Wschodzie) skończywszy. Jeśli wciąż dziwi Cię, że o europejskich filmach rzadko słychać poza jej granicami, że wszystkie największe hity filmowe są produkowane przez parę tylko studiów albo to, dlaczego w kinie wszyscy zajadamy się popcornem, najwyższy czas na lekturę "Mainstreamu" - po niej wszystko stanie się jasne. Albo przynajmniej nieco mniej niejasne.

O kulturze bez zadęcia

Nie ma tu z pewnością - na całe szczęście - paru rzeczy - akademickiego tonu, fachowych (i niezrozumiałych) określeń czy nudy. Zamiast czegoś, co mogłoby przypominać podręcznik socjologii, dostajemy objazdową wycieczkę po kulturalnych stolicach świata. I nawet wywody, którymi poprzetykana jest książka są czytelne dla biednego, prostego człeczyny. Frédéric Martel zadaje pytania ważne nie tylko z punktu widzenia socjologii, ale także istotne w pewien sposób dla każdego z nas. Jak dalej potoczy się kulturowa wojna o dominację? Czy Europa może odzyskać utracone miejsce na kulturalnej mapie świata? Czy zalanie morzem amerykańskiego mainstreamu jest nieuniknione? Jest właściwie jedna tylko strona tych rozważań, która dzisiejszemu czytelnikowi (książka została napisana i wydana w 2011 roku) wydaje się nieco nieaktualna - próba odpowiedzi na pytanie, czy internet zdominuje media i kulturę. Dziś, gdy już wiemy, że tak właśnie się stało, ta część wywodu mogłaby być zastąpiona opisem sposobów, w jaki internet wpływa na kulturę. Ale, wszystkiego mieć nie można.


Kalifornizacja, amerykanizacja

A jak się to czytało jako całość? Nieźle, choć chwilami nieco nużąco. Mimo nietypowej formy, to wciąż blisko pięćset stron książki o niezbyt łatwym temacie. Niemniej tym, którzy chcieliby wzbogacić swoją wiedzę i podnieść świadomość na temat kultury - zwłaszcza tej popularnej - mogę polecić z czystym sumieniem.


Spodoba Ci się też:

0 komentarze

Popularności