A wszystko ten piękny tytuł... - Milan Kundera, "Nieznośna lekkość bytu"

25 kwietnia



Piękny tytuł = piękna powieść? Może nie zawsze, ale zasada, którą od lat stosuję z niezłym powodzeniem wybierając się na nie do końca przemyślane zakupy książkowe sprawdza się i tym razem. Bo „Nieznośna lekkość bytu” czaruje nie tylko tytułem.

Teresa, Tomasz, Sabina, Franz. Co ich łączy? To, że są bohaterami powieści Kundery. Bardziej lub mniej powiązanymi dziwnymi zbiegami okoliczności. Przede wszystkim jednak łączy ich owa tytułowa nieznośna lekkość bytu, której doświadczają w pewnym momencie.

"Dramat życiowy zawsze można wyrazić przez porównanie do ciężaru. Mówimy, że na człowieka spadło jakieś brzemię. Człowiek uniesie to brzemię albo nie uniesie, upada pod nim, walczy z nim, przegrywa albo zwycięża. Ale co właściwie stało się Sabinie? Nic. Porzuciła mężczyznę, ponieważ chciała go porzucić. Czy prześladował ją później? Czy mścił się na niej? Nie. Jej dramat nie był dramatem ciężaru, ale lekkości. To, co spadło na Sabinę, to nie był ciężar, ale nieznośna lekkość bytu."

Mówi więc Kundera, za niemieckim przysłowiem – Einmal ist Keinmal, raz to wcale i określa całe życie ludzkie, niezaplanowane, bez możliwości powtórek jako pozbawione ciężaru, a przez to i znaczenia. Ale nie zatrzymuje się na tym stwierdzeniu i oddaje czytelnikowi pod rozwagę kolejne tematy filozoficzne – od zagadnienia kiczu, po rozważania nad tym, na ile człowiek faktycznie jest uprawniony do władzy nad zwierzętami. „Nieznośna lekkość bytu” jest więc właściwie prawie traktatem filozoficznym, jednak to „prawie” sprawia, że nie traktujemy tej powieści jak traktatu właśnie, słowem; nie przysypiamy po drugim akapicie. Każe nam dumać, a jednocześnie wciąga swoją akcją, bohaterami i niezwykłą budową tekstu.

Bo, mimo istnienia fabuły typowo powieściowej, nierzadko zdarzają się tu literackie skoki w bok, nie tylko w formie rozważań natury filozoficznej, ale także wtedy, gdy Kundera daje nam wyraźnie do zrozumienia, że bohaterowie jego powieści są niczym innym, jak tylko bohaterami właśnie, każe nam przyjrzeć się im z dystansem, potraktować, jak twór pisarskiej wyobraźni.


Dla kogo? Dla tych, którzy lubią nad książką pomyśleć. Dla miłośników filozofii, choć niekoniecznie zamkniętej w ciężkiej formie. Dla tych, którzy lubią wzruszenia i melancholię, ale patos i kicz – niekoniecznie. I dla tych, którzy, jak ja, szukają pięknych książek o pięknych tytułach.

Spodoba Ci się też:

2 komentarze

  1. Z filozofii polecam ci jeszcze Josepha Murphego ,,Potęga podświadomości''. Powinna ci się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń

Popularności