Pociąć się suchą bułką - Lena Kitsopoulou, "Nietoperze. Aqua Velva"

21 listopada




Leżała tam taka... Niepozorna. Mała, cienka, szarusieńka, z nic niemówiącym nazwiskiem na okładce. Sprzedawca wyciągnął ją i powiedział: „Jeśli szuka Pani czegoś mocnego, to po tych opowiadaniach będzie Pani miała ochotę pociąć się suchą bułką.”. Spojrzałaś na nią raz jeszcze, uważniej. Nic nie zapowiadało tak intensywnych doznań, ale sprzedawca wyglądał, jakby wiedział co mówi, zresztą na tym polegała jego praca. Dałaś się namówić i tego popołudnia zaprowadziłaś ją do domu.

Minął jakiś tydzień, nim sobie o niej przypomniałaś. Ściągnęłaś z półki, jej kartki zaszeleściły zapowiadając dziwy czekające w środku, ale nie tak łatwo było Cię zwieść na pokuszenie, w końcu wszystkie tak mówiły, mamiły obietnicami nieodkrytych lądów i niezapomnianych wrażeń, a kiedy już pozwoliłaś im mówić, powtarzały to, co słyszałaś już wiele razy, zmieniając tylko drobne szczegóły. Ale był tylko jeden sposób, żeby się przekonać, więc pozwoliłaś, by tego popołudnia opowiedziała Ci swoją historię.

Już na wstępie pokazała Ci, że ma gdzieś decorum, mówiąc w krótkich zdaniach o tym, jak to jest być matką, która oddaje swoje dziecko Cyganom i obserwuje jego dorastanie z ukrycia. Bez łzawości, bez sentymentów, za to używając słów, które, jak mówią, nie powinny znaleźć się w ustach damy. Ale się znalazły. Poczułaś się tak, jakbyś zapadała się w błoto, ale pozwoliłaś jej mówić dalej, a błoto robiło się coraz gęstsze i sięgało już wyżej, niż do kostek. Pokazała Ci więcej obrazów - samobójstwa, morderstwa, pedofilia i dużo, dużo innych rzeczy, aż zaczęłaś czuć, że to zbyt dużo. Kłuło Cię w brzuchu, było Ci niedobrze, czułaś prawie ból, a przecież to były tylko słowa, nic więcej. A i samych słów niewiele, czasem pewnie mniej, niż dwieście, ale prawie każde z nich wbijało się w Twój umysł jak szpila.

Dlaczego to robiła? Gdzieś po drodze, gdy błoto sięgało Twojej piersi, a oddychanie stawało się coraz cięższe, zrozumiałaś - tylko tak, brzydko, brudno i boleśnie możne opowiedzieć o brzydkiej, brudnej i bolesnej rzeczywistości. A kiedy się to robi, po prostu trzeba krzyczeć i przeklinać, inaczej się nie da. A jednak... Ostatnią, najdłuższą historią, którą Ci opowiedziała, próbowała Cię zwodzić. Bajka o domku z czekolady (jakkolwiek nieprzyjemnym lokum by nie był) nie pasowała do wszystkiego, co usłyszałaś wcześniej, ale miała dar przekonywania. Uwierzyłaś, a ona ledwie chwilę później spoliczkowała Cię swoim śmiechem. A to był dopiero początek.

W końcu jednak kończy opowiadać, powietrze pachnie Aqua Velva. Ogłuszona, przewracasz ostatnie strony, zamykasz, odkładasz ją na bok. Dopiero teraz dociera do Ciebie, jaką pozycję przyjęłaś – siedzisz jak dziecko z chorobą sierocą, brakuje tylko, byś zaczęła się kiwać, paznokcie obgryzłaś ze zdenerwowania. Jak zdołała Ci to zrobić? To były tylko słowa, a doprowadziły Cię tak blisko fizycznego bólu, jak za sprawą słów jeszcze nie byłaś. Cieszysz się, że nie miałaś pod ręką tej bułki. Czy to normalne? Czy uderzyłaby tak w każdego, czy poczułabyś ją tak w jakikolwiek inny dzień? Czy będzie tak samo gdy spotkamy się znowu? Nie wiesz, ale wiesz, że kiedyś postanowisz sprawdzić. To nie koniec waszego bolesnego, werbalnego romansiku.Na razie mówisz jej, że potrzebuję czasu, znajdujesz wygodne miejsce na półce i ze sporą dozą niepokoju drapiesz po grzbiecie na pożegnanie. Po głowie tłuką Ci się nietoperze.

Spodoba Ci się też:

8 komentarze

  1. Wow, nigdy nie słyszałam o tej książce, ale sposób, w jaki o niej odpowiedziałaś jest niesamowity. Naprawdę mnie zachęciłaś, zapiszę sobie tytuł :)

    czytajacpomiedzywersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka cichutka perełka, małe wydawnictwo, nieznana autorka, a i chwila już od wydanie minęła, ale zdecydowanie Ci ją polecam, warto! I dzięki za miłe słowa ^-^.

      Usuń
    2. To już się robi coraz większe wydawnictwo; i bardzo dobrze. Ale akurat książki z Greckich Klimatów mi się wydają takie jakieś nie do końca udane. Z tą miałem podobnie, jednak zbyt dużo brudu, choć jeśli się zgadzasz na konwencję, to naprawdę ne są to złe rzeczy. Znaczy się są złe, ale literacko dają radę. Chyba o to mi chodzi...

      Usuń
    3. Faktycznie, powoli, powolutku, ale rosną w siłę, należy im się. W Greckie Klimaty, przyznam szczerze, jeszcze się nie zagłębiałam - na razie troszkę więcej przeczytałam jedynie Czeskich, więc wierzę na słowo. No i czystym bym tego faktycznie nie nazwała, ale właśnie dzięki temu odbiera się to wyjątkowo intensywnie. Z tym, że jak kto kocha, choć w tym przypadku trudno mówić o kochaniu.

      Usuń
  2. A napiszę Ci jeszcze raz - piękne to jest. Więcej takich (choć lepsze by były takie bardziej uśmiechogenne)! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję *wysyła dużo miłości*. A uśmiechogenne może uda mi się wygenerować jak w okolicach świąt wezmę się po raz kolejny za Harry'ego Pottera :P.

      Usuń
  3. Zaiste, reklamy nie kłamały, dobry tekst, o ile nie najlepszy tu :) Zawsze intrygują mnie krótkie i bardzo zwięzłe książki, bo nie sztuka nasmarować 800stronicowego kolosa a porwać dwustoma słowami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju jej, dziękuję! c:
      Zwłaszcza w obliczu ostatniego wodospadu naprawdę dużych powieści ("Szczygieł", "Małe życie" itd.) minimalizm zaczyna się wyróżniać. A takie krótkie, zwięzłe zdania czasami trafiają dużo celniej, niż elaboraty.

      Usuń

Popularności