Jak (nie) poznałam Wojtka Tochmana, czyli „Krall”

22 marca




Wesoło przeglądałam sobie zawartość stoiska Dowodów na Istnienie na krakowskich Targach Książki, gdy zobaczyłam JĄ. Nie, nie Hannę Krall niestety, ale prawie - na czarnej okładce wielkimi literami koloru, który można opisać chyba tylko jako amarantowy - KRALL. Reszta była już tylko formalnością; gawędząc sobie z obsługującym kasę panem dokonałam zakupu, gdy padło pytanie z tych mniej spodziewanych:


— Podpisać to Pani?
Przyznam, że zabrało mi głos na moment. Bo wszystko fajnie, ale po co mi podpis miłego pana ze stoiska na książce o pani Krall? Pokiwałam jednak głową, a chwilę później uciekłam spłoszona, w trzymanej pod pachą książce mając świeżutki podpis Wojciecha Tochmana.

Tak nietypowo rozpoczęła się moja znajomość z tą też nie do końca typową książeczką, która jest, jak chyba łatwo się domyślić, czymś w rodzaju biografii słynnej reporterki. Ale tylko czymś w rodzaju, bo od typowo biograficznej struktury uciekamy dość daleko; jest tu z jednej strony zapis rozmowy Hanny Krall z Wojciechem Tochmanem, potem wraz z pisarką, a z inicjatywy Mariusza Szczygła przedzieramy się przez zawartość jej szuflady, a na zakończenie jest jeszcze jedna rozmowa, tym razem prowadzona z Krall i Szczygłem w Polskiej Szkole Reportażu. A więc, jest tego!

I jest jak to w życiu - słodko i gorzko, czasami nieco melancholijnie, zawsze z olbrzymią dozą poczucia humoru. Nawet jako bohaterka cudzej książki, Hanna Krall nie pozwala całkiem odebrać sobie steru rozmowy, widać to zwłaszcza w rozmowie z Wojtkiem Tochmanem, którego często poprawia, przekomarza się z nim, czasem odpowiada pytaniem na pytanie. I to te przekomarzanki, te prawie że zamiany ról pytającego i wypytywanego sprawiają, że mimo ciężkich nieraz tematów czyta się to wyjątkowo przyjemnie. A tematy ciężkie, bo jakże mogą być inne, gdy rozmawia się z pisarką, która tyle reportaży poświęciła tematowi Zagłady? Spokojnie jednak, patosu nie będzie, bo to pani Krall tak, jak pisze, tak mówi - zwięźle i oszczędnie, ale z polotem.

Jeśli chcielibyście poznać wybitną reporterkę i spędzić z nią godziny na pogaduchach przy kawie - najpełniejszą literacką wersję takiego doświadczenia znajdziecie w tym dziełku. A jednocześnie (zaskakująco), jak to pisze sama Hanna Krall w smsie, który zawieruszył się gdzieś na wewnętrzną stronę okładki - nie ma tu błahych spraw, small talku, (...) jest tylko o ważnym!. Pewnie dla fanów jej twórczości to pozycja wręcz wymarzona; sama zapoznałam się do tej pory z jednym tylko wytworem jej pióra (zdaję sobie sprawę, że to mało, za mało i zaległości przyrzekam nadrabiać), a mimo to nie mogłam narzekać na nudę, choć pewnie jeszcze do Krall wrócę, gdy doczytam nieco i pewne fragmenty zyskają dla mnie szerszy kontekst. To dobrze, gdy się do książek chce wracać.

Jeśli kiedykolwiek widzieliście książki Dowodów na Istnienie, wiecie, jak śliczne są, ale nie zaszkodzi powiedzieć o tym i tutaj, bo Krall przebija wszystko niemal - szczegóły w tym cudnym, amarantowym kolorze (który zresztą nawiązuje do treści wywiadu; pani Krall mówi tam gdzieś o uniwersyteckiej czapce z amarantowym otokiem, amarantowym, nie czerwonym), zakładka, a w środku - cuda niewidy, zdjęcia, przedruki listów, słowem - oglądać i cieszyć się, a potem oglądać raz jeszcze. Problem jest, jeśli w ogóle, z tymi listami właśnie; miło, że są, ale większość z nich jest w takim formacie, albo napisanych tak niewyraźnie, że i tak nie da się z nich niczego odczytać. I żal serce ściska, bo niektóre (choćby te Krzysztofa Kieślowskiego) naprawdę chciałoby się móc.

Kiedy dorosnę, chyba chciałabym być taką Hanną, jak Hanna Krall z jej przenikliwą, ciepłą inteligencją, doświadczeniem i darem do snucia powieści. A póki nie dorosłam, mogę tylko próbować co nieco z tej mądrości uszczknąć, czytając jej i o niej teksty. Krall to przede wszystkim silny impuls, żeby zapoznać się lepiej z twórczością tej pani, tą stworzoną i tą jeszcze czekającą na stworzenie, bo pod koniec rozmowy z Wojciechem Tochmanem pani Hanna mówi, że dużo chce zdążyć powiedzieć. Tego jej życzę, a Wam mogę bez przesady i z czystym sumieniem polecić to, co mówi tutaj.

Wszystkie cytaty za Krall, wyd. Dowody na Istnienie, Warszawa 2015
Ikona użyta w grafice okładkowej pochodzi z kolekcji Clea Doltz w Noun Project.

Spodoba Ci się też:

0 komentarze

Popularności