Dzielmy się dobrem - SHARE WEEK 2017

20 marca





Blogosfera oszalała, blogerzy tańczą i tak dalej - nadszedł SHARE WEEK 2017. Czyli czas, żeby powiedzieć sobie nawzajem, jak bardzo się lubimy (i lubimy czytać) i może znaleźć coś nowego do czytania dla siebie.


Czyli właściwie o co chodzi?
W internecie jest sporo ludzi, którzy robią rzeczy. Wiecie - blogerów, jutuberów, podcasterów. I (chyba) każdy z nich ma innych blogerów, jutuberów czy podcasterów, których czyta/ogląda/słucha. Dlatego, że lubi, dlatego, że ich ceni, dlatego, że go inspirują.
A SHARE WEEK jest po to, żeby pokazać, kogo lubimy i uważamy za wartościowego.
Całą akcję wymyślił i prowadzi sobie już szósty rok Andrzej Tucholski, a jej dokładniejszy opis znajdziecie tutaj.

A oto dobro, którym chciałabym się z Wami podzielić:
(klikać można w nazwy blogów)


O Kacu pisałam już, ale napiszę raz jeszcze, bo należy mu się niewątpliwie - czytajcie jego bloga. Czytajcie, bo pisze śmiesznie, inteligentnie i o fajnych rzeczach. I na szczęście dość często! A poza tym - fajny z niego człowiek i wspólnie nieustannie knujemy, a wyniki naszego knucia być może będzie Wam dane zobaczyć za jakieś 8 miesięcy.
Ach, i pochwalę się Wam - byłam na u Kaca - o tutaj.

Piotr pisze o literaturze, że aż miło czytać - po gawędziarsku, z milionem dygresji, dygresyjek i nawiązań, nietuzinkowo i niezmiennie - nawet, gdy miesza jakąś książkę z błotem - interesująco. Dużo u niego wszelkiego rodzaju non fiction, a zwłaszcza literatury związanej z muzyką i to muzyką dobrą (przynajmniej w moim odczuciu). Czytuję go po cichu, z ukrycia, ale regularnie.

Milczą ostatnio niestety. Niestety, bo za te kilka(dziesiąt) rzeczy, które udało im się do tej pory opublikować, zdążyłam polubić się z nimi na dobre - za ciekawe, wnikliwe teksty o książkach, filmach i serialach, a przede wszystkim chyba za fantastyczny tekst o Śląsku, który zdarzyło im się popełnić. Jeśli ich spotkacie - proszę, kopnijcie ich ode mnie w tyłek i przekażcie, że mają pisać.

Tu mała odmiana, bo o ile poprzednie blogi były głównie o kulturze, u Magdy bywa czasem o książkach. A tak w ogóle jest o innych rzeczach, troszkę o życiu, troszkę o ludziach, troszkę o wszystkim innym. Ale tak, że się chce czytać, naprawdę. I warto, bo można sobie - potem, albo w trakcie - pomyśleć trochę, a to myślenie to całkiem miły sport.

Wracając jeszcze na moment w okolice mocno książkowe - Cocteau & Co. regularnie uzupełnia mi półeczkę chcę przeczytać na lc (choć trudno powiedzieć, czy przy około 500 pozycjach można mówić o uzupełnianiu ). Dużo tu - jak zresztą nazwa bloga wskazuje - Francji i Francuzów, choć i cudeńka z innych stron świata nie są tak rzadkie. Świetny blog do czytania godzinami i chyba najbardziej bajerancka chmura tagów w internecie.



Pięć to bardzo ładna liczba, skończmy więc na pięciu blogach, choć nie są to wszystkie, na których zdarza mi się lądować. Te są najważniejsze, do tych wracam najczęściej, choć ich autorzy pewnie o tym nie wiedzą ze względu na moją naturę internetowego nindży - nie zostawiam za sobą śladów, komentarzy najczęściej też.

Ale Ty, Czytelniku, możesz jak najbardziej! 
Znasz któryś z tych blogów, czytujesz? A może masz swoją listę blogów najulubieńszych i chciałbyś się nią podzielić? Komentarze czekają!

ikona użyta w grafice okładkowej pochodzi z kolekcji Tinashe Mugayi w Noun Project.

Spodoba Ci się też:

0 komentarze

Popularności