Jak się robi kulturę dla wszystkich? - "Mainstream" Frédérica Martela
O zjawisku kultury masowej można opowiadać siedząc w fotelu
z (o ironio!) kubełkiem popcornu w ręce i popijając colą. Znacznie jednak lepiej – jak to zrobił właśnie Frédéric Martel - pokazać to zjawisko z pierwszej ręki, będąc tam, gdzie ono. Czyli… Wszędzie.
z (o ironio!) kubełkiem popcornu w ręce i popijając colą. Znacznie jednak lepiej – jak to zrobił właśnie Frédéric Martel - pokazać to zjawisko z pierwszej ręki, będąc tam, gdzie ono. Czyli… Wszędzie.
Abecadło mainstreamu

O kulturze bez zadęcia
Nie ma tu z pewnością - na całe szczęście - paru rzeczy - akademickiego tonu, fachowych (i niezrozumiałych) określeń czy nudy. Zamiast czegoś, co mogłoby przypominać podręcznik socjologii, dostajemy objazdową wycieczkę po kulturalnych stolicach świata. I nawet wywody, którymi poprzetykana jest książka są czytelne dla biednego, prostego człeczyny. Frédéric Martel zadaje pytania ważne nie tylko z punktu widzenia socjologii, ale także istotne w pewien sposób dla każdego z nas. Jak dalej potoczy się kulturowa wojna o dominację? Czy Europa może odzyskać utracone miejsce na kulturalnej mapie świata? Czy zalanie morzem amerykańskiego mainstreamu jest nieuniknione? Jest właściwie jedna tylko strona tych rozważań, która dzisiejszemu czytelnikowi (książka została napisana i wydana w 2011 roku) wydaje się nieco nieaktualna - próba odpowiedzi na pytanie, czy internet zdominuje media i kulturę. Dziś, gdy już wiemy, że tak właśnie się stało, ta część wywodu mogłaby być zastąpiona opisem sposobów, w jaki internet wpływa na kulturę. Ale, wszystkiego mieć nie można.
Kalifornizacja, amerykanizacja
A jak się to czytało jako całość? Nieźle, choć chwilami nieco nużąco. Mimo nietypowej formy, to wciąż blisko pięćset stron książki o niezbyt łatwym temacie. Niemniej tym, którzy chcieliby wzbogacić swoją wiedzę i podnieść świadomość na temat kultury - zwłaszcza tej popularnej - mogę polecić z czystym sumieniem.